środa, 26 lutego 2020

Masz to w genach




Jeśli zastanawialiście się kiedyś, jak to jest „mieć coś w genach” czy „wyssać z mlekiem matki”, to w psychoterapii odpowiedź znajdziecie w pracy z genogramem. Jest to technika rysowania schematu drzewa rodzinnego z uwzględnieniem informacji biograficznych, wzorców związanych z funkcjonowaniem osób, np. nałogi, przemoc. Terapeuta pomaga w stworzeniu genogramu oraz w jego interpretacji. Często na tym etapie dochodzi do uświadomienia sobie pewnych schematów czy uwarunkowań rodzinnych.
            Co nam daje praca z genogramem?
Im więcej wiemy o przeszłości naszej rodziny, tym więcej wiemy o nas samych. Na etapie przygotowania zdobywamy informacje biograficzne zwykle od straszych członków rodziny, od mamy, babci, starszego wujka itp. Już wtedy zderzamy się z pewnymi uwarunkowaniami, których jako dzieci nie byliśmy świadomi.  Widzimy wówczas czarno na białym jak ogromny jest wpływ pokoleń na poszczególne osoby, na ich wybory, decyzje czy relacje. Dzięki interpretacji z terapeutą wszystkich uwarunkowań, „przerobieniu” doświadczeń rodzinnych, możemy świadomie wpływać na nasze indywidualne postrzeganie siebie, na nasze wybory, decyzje, możemy w końcu aktywnie planować własne życie.
Od przeszłości rodziny nie uciekniemy, jednak możemy poprzez poznanie jej historii wpływać na zmiany – wyswobodzić się z panujących przekonań, wartości, mitów, które nieświadomie determinują nas samych .



środa, 8 stycznia 2020

Don juan na kozetce


Zastanawiam się, jak to jest, że kiedy mowa o zaburzeniach osobowości histerycznych
i histrionicznych, to w pierwszej kolejności przychodzi do głowy damskie określenie: HISTERYCZKA. Trudno nie wspomnieć przy tym, że słowo to ma negatywny wydźwięk i niesie ze sobą mnóstwo skojarzeń związanych z niezrównoważeniem emocjonalnym, nadmiernie przeżywaną emocjonalnością czy teatralnym zwracaniem uwagi na swoją osobę. Jako, że jestem kobietą, to o ironio na szczęście, ale może i wcale nie na szczęście to zaburzenie osobowości dotyczy również mężczyzn. Tak, mężczyzn. Potomków tych, którzy opisali tę chorobę, bo jak wiadomo czasy nie sprzyjały kobietom w dostępie do naukowych wywodów. Powiało feminizmem, ale abstrahując od niego, to w latach 60 i 70 XX wieku wielu badaczy dowiodło, że osobowość histeryczna, jak i histrioniczna dotyka również mężczyzn. Ogólnie przyjęto, że zaburzenie to można podzielić na dwie kategorie: typ ultramęski i typ bierny („zniewieściały”).

Photo by Allef Vinicius on Unsplash


Mężczyźni typu pierwszego, to klasyczni Don juani: pragną zdobywać i uwodzić kobiety, czuć się przez nie pożądani, uchodzą za rozwiązłych rozpoczynając kolejny związek ledwo kończąc poprzedni. Potwierdzają swoją męskość w nadmiernym dbaniu o ciało. Badania psychoanalityczne dowodzą, że przyczyna wywodzi się z trudności w separacji i indywiduacji z dzieciństwa – don juani czują się odrzuceni przez matkę na rzecz innego, wyobrażonego przez nich partnera (rywala), dlatego wciąż nieświadomie przeżywają tą rozłąkę, która popycha ich ku zachowaniom mającym na celu wygrać z rywalem „na męskość”.
Drugi typ: bierny, tak zwany zniewieściały charakteryzuje:
a.        mężczyzn bojących się kobiet, impotentnych heteroseksualistów,
b.      egzaltowanych w manierach homoseksualistów.
Oba podtypy typu drugiego osobowości histerycznej charakteryzują niestabilne relacje, tendencja do uwodzenia innych, rozwiązłość, zazdrość, kapryśność i seksualizacja. Przyczyna tkwi w nieświadomej tęsknocie za idealną miłością (jaką oczywiście w dzieciństwie była matka).
Histerycy posiadają mnóstwo cech wspólnych z osobowością narcystyczną i antyspołeczną. Bez leczenia trudno im wejść w stabilny emocjonalnie związek, obdarzyć drugą osobę miłością bezwzględną i bezwarunkową. Jak to jest, że w końcu zjawiają się w gabinecie? Bardzo często na pewnym etapie życia uświadamiają sobie swoje trudności w bliskości, ich cechy, które kiedyś uchodziły za atrakcyjne stają się trudne do zniesienia dla najbliższych. Czasem pojawia się depresja, która jest formą obrony ego na skutek cech choroby, i właśnie z powodu depresji zgłaszają się do gabinetu. Leczą depresję, ale bezskutecznie, bo jest skutkiem, a nie przyczyną. Czasami pojawia się lęk tak silny, że w końcu zgłaszają się na terapię. Czasem histerykom uda się trwać w bliskiej relacji z osobą, która w jakiś sposób ich rozumie lub realizuje swoje potrzeby, a nawet swoje obrony ego. Wtedy z biegiem czasu sytuacja robi się coraz bardziej niebezpieczna dla obu osób.
Wszyscy znamy takie historie, z własnego podwórka. Jest taki chłopak, któremu trudno się oprzeć, obezwładnia urodą, sposobem bycia, osobowością. Jego wyobrażenie jest obiektem westchnień każdej dziewczyny. Jednak coś takiego się dzieje, że żadna nie potrafi z nim wytrzymać dłużej niż klika dni. Dlaczego myślą te, które jeszcze wzdychają. To właśnie ten typ ;) To trudna choroba, ale na szczęście dająca się wyleczyć J

Photo by Brooke Cagle on Unsplash



piątek, 6 grudnia 2019


Jej Wysokość Kreatywność



Photo by Skye Studios on Unsplash


Cecha pożądana przez pracodawców różnorodnych profesji, sprawdzana w różnych testach i rozmowach kwalifikacyjnych. To właśnie ona odróżnia nas, ludzi od innych gatunków. Kreatywność, nazywana inaczej twórczością, to zdolność do tworzenia, wymyślania czegoś nowego. Potrzebuje ona krytycznego, wybiórczego umysłu i inteligencji. Co ciekawe, wystarczy przeciętna. Weźmy za przykład ojca pop-artu, Andy’ego Warchola – jego IQ wynosiło 86 (sic!), jest to naprawdę przeciętny wynik.  Z kreatywnością jest jak z procesami wtórnymi – samą zdolność zawdzięczamy najważniejszemu organowi – mózgowi, a wykorzystywanie kreatywności wpływa bardzo korzystnie na jego rozwój. Zatem kreatywność rozwija się przez całe życie. Wymaga współpracy wielu ośrodków w mózgu – najbardziej części kory przedczołowej po prawej stronie, ale również, choć w mniejszym stopniu pozostałych obszarów obu płatów czołowych i obu płatów ciemieniowych. Doskonale widać to na rezonansie magnetycznym MRI.

Photo by Christina @ wocintechchat.com


            Dzieci posiadają genialną kreatywność – potrafią np. stworzyć z najmniej potrzebnej rzeczy ulubioną zabawkę, wymyślić postać, której nadają imię, cechy zewnętrzne, osobowość i świetnie się bawią przyporządkowując jej rolę.

            Jak pomóc dziecku w rozwijaniu kreatywności?


Photo by Caleb Woods on Unsplash


Badania Donalda Hebba na szczurach dowiodły, że twórczości sprzyja bardziej stymulujące środowisko. Dzieje się tak, dlatego, że zewnętrzne bodźce kulturalne, takie jak architektura, sztuka, czy literatura sprzyjają tworzeniu się synaps między komórkami nerwowymi, a co za tym idzie – kora mózgowa staje się grubsza i powstają nowe neurony. Wniosek? Pokazujmy dzieciom świat, opowiadajmy o tym, co widzimy na spacerze, w drodze do domu, zabierajmy na przedstawienia i co równie ważne nie ograniczajmy kontaktów społecznych. Te z kolei prowadzą do różnorodnych doświadczeń i interakcji. W końcu ogranicza nas tylko wyobraźnia ;)


Photo by Ella Jardim on Unsplash

niedziela, 10 listopada 2019

Dobry mówca, dobry słuchacz



„Umiejętność nawiązywania kontaktów z ludźmi jest takim samym towarem, jak kawa czy cukier. I za tę umiejętność zapłacę więcej, niż za każdą inną pod słońcem”
John Dawidson Rockefeller



Nawiązywanie kontaktów z ludźmi – zarówno towarzyskich, jak i służbowych, to dziś nie lada sztuka. Organizowane są bowiem rozmaite kursy i szkolenia z tej tematyki, które wciąż cieszą się ogromną popularnością. Któż bowiem nie potrzebuje zjednywać sobie ludzi, przemawiać skutecznie i słuchać z zainteresowaniem? My, ludzie, żyjemy z innymi, pomimo pragnącej przez wielu z nas niezależności, i tak żyjemy w „stadzie”. Kontakty międzyludzkie przewijają się we wszystkich obszarach działania, we wszystkich podejmowanych przez nas aktywnościach, dlatego zachęcam do zapoznania się i oczywiście stosowania kilku prostych reguł, a z korzyścią „odbiją” się one na relacjach z innymi.



1.      Słuchaj z uwagą tego, co mówi druga osoba. Okazuj szczere zainteresowanie. Czyli, kiedy z kimś rozmawiasz (i nawet kiedy pozornie nie jesteś zainteresowany), to staraj się przez ten czas uważnie słuchać. Unikniesz dzięki temu nieporozumień, zbędnych pytań, a zyskasz zrozumienie i zapewne dowiesz się czegoś nowego dla siebie. Nie wykorzystuj tego czasu na formułowanie własnej wypowiedzi, ale staraj się zrozumieć, co przeżywa druga osoba.

2.      „Mów za siebie” ;) zasada stara, jak świat – pozwól zrozumieć innym swój pogląd, daj im poznać, że to, co mówisz dotyczy Ciebie.

3.      Nie krytykuj i nie potępiaj. Oczywiście wiadomo, że konstruktywna krytyka jest jak najbardziej pożądana, ale tu mam na myśli bardziej osądzanie, potępianie rozmówcy za błąd, jaki popełnił. Staraj się zrozumieć dlaczego rozmówca robi to, co robi. Taka postawa rodzi tolerancję i sympatię. Zwracaj uwagę na błędy innych w sposób nie bezpośredni, zanim skrytykujesz, przyznaj się do własnych błędów, porażek.

4.      Doceniaj, kiedy na to zasługuje. Pochwalaj postępy. Niektórzy się przechwalają, wiadomo. To może być irytujące i odpychające. Jednak, kiedy uznasz, że rozmówca zasługuje na pochwałę, to śmiało zrób to. Docenianie budzi bowiem respekt i sympatię. Kiedy ktoś Ci zaimponuje, wyraź aprobatę. Kierowanie się zazdrością niesie negatywne skutki nie tylko w kontaktach, ale również w sferze osobistej. Docenianie natomiast może nawet korzystnie wpływać na własną motywację do działania.

5.      Zwracaj się personalnie – używaj imienia, ksywki w rozmowach prywatnych, formy „Panie X (imię)” w rozmowach formalnych. To ociepla stosunki.

6.      Potraktuj rozmówcę jako kogoś ważnego. To w końcu Twój cenny czas, jeśli już z kimś rozmawiasz, to wynieś z tej rozmowy coś cennego dla siebie.

7.      Unikaj wydawania rozkazów, stosuj raczej prośby lub pytania zachęcające do refleksji.

8.      Dziękuj bezpośrednio i szczerze. I z uśmiechem oczywiście J

9.      Bądź asertywny – jeśli czujesz, że ktoś przekracza Twoje granice, zadbaj o siebie. (o tym następnym razem)


A Wy macie jakiś zasady, które świadomie bądź nieświadomie stosujecie, a które śmiało można by podpiąć w temacie?        

sobota, 26 października 2019

Chwilo trwaj!



O tym, jak ważna jest choć chwila w ciągu dnia dla siebie można by pisać księgi, a już w szczególności w epoce medytacji i mindfullness Co nam daje? Relaks, dystans od bieżących spraw, wytchnienie, czasem napędza do działania, czasem pozwala odpłynąć. Dla każdego ta idealna chwila oznacza coś innego – jak bardzo jesteśmy różnorodni, tak indywidualnie dobranej chwili potrzebujemy. Stałe są: czas, przestrzeń, swoboda i preferencje. Czas – w zależności od potrzeby odpoczynku – może sięgać od kilku minut do kilku godzin ;) Przestrzeń – z dala od ludzi, samotnie, na łonie natury, a może w towarzystwie czy tłumie. Swoboda – mamy być sobą, czuć się swobodnie. Preferencje – to ma być coś, co lubimy, co sprawia przyjemność.
Jak już wspominałam – jak wielu ludzi, tak wiele potrzeb. Dla jednych TĄ chwilą będzie wyjazd, dla innych posiłek poza domem, może seans w kinie, a może jogging. Cokolwiek to jest, nie każdy ma możliwość pozwolić sobie na taką formę relaksu wtedy, kiedy potrzebuje. Dlatego tym bardziej zachęcam do kilkuminutowej chwili koncentracji na tu i teraz (mindfullness). Na tym, co się dzieje z ciałem, myślami i uczuciami. Na koncentracji na oddechu, na zmysłach i wszystkiego, co pochodzi z otoczenia. Wskazówki? Siadamy wygodnie, rozluźniamy się i swobodnie oddychamy. Wsłuchujemy się we wszystko to, co się aktualnie dzieje – od oddechu, przez wszystkie dźwięki z otoczenia – może tykanie zegara, może rozmowy innych itp. Koncentrujemy się na tym, co widzimy, na otaczającym zapachu, na odczuciach ciepła/zimna itd. Po kilku minutach – GWARANTUJĘ jest LEPIEJ. Po kilku razach jest o wiele LEPIEJ ;)




piątek, 11 października 2019

Hanami Kwiat Wiśni




Film, który zagrał główną rolę w jednym z moich ostatnich wieczorów. Film, obok którego nie mogę przejść obojętnie. Film, który porusza, wzrusza i wprawia w rzadko przeze mnie odczuwany stan smutku pomieszanego ze szczęściem. Obejrzałam dwa razy. Pierwszy z ciekawości, drugi pod kątem relacji. To, co najszczególniej zwróciło moją uwagę, to nieobecna bliskość i brak akceptacji w relacjach między bohaterami. Poruszyły mnie sceny, w których mąż w stroju zmarłej żony pokazuje jej świat, o którym marzyła i jej niezrealizowane pasje. Tych dwoje łączyła wyjątkowa bliskość i ogromną więź i pewnie ze względu na nią mężczyzna czuje tak przeraźliwy ból po stracie żony. Mocno poruszył mnie wątek odrzucenia, jakiego bohater doznaje od trójki swoich dzieci. Jest kimś, kto zdecydowanie przeszkadza i komplikuje ich codzienność, kto nie wpisuje się w ich styl życia i kto w rezultacie jest nieakceptowany. Najbliższe osoby – dzieci, którym stary ojciec przeszkadza i który staje się problemem. Nie ma w ich życiu miejsca, przestrzeni ani czasu na wspólne przeżywanie i przebywanie, na poznanie i zrozumienie. Jest za to złość, ośmieszenie i odrzucenie. Obok dzieci pojawia się postać młodej, przypadkowo poznanej dziewczyny, która obdarza bohatera swoim zainteresowaniem, poświęca mu czas i uwagę i tym samym daje to, czego on potrzebuje – akceptację i zrozumienie. Akceptację tego, że jest i jaki jest.



Film skłania do wielu refleksji. Myślę, że z racji na naszą różnorodność, każdego poruszy inna kwestia. Dla mnie, z zawodowej perspektywy ważny jest wątek relacji pomiędzy rodzicami a dziećmi. Większość jest trudna, z różnych przyczyn, przepracowywana przez wiele sesji. Jednakże jest to jedna z najważniejszych relacji, jaką tworzymy. My jako dzieci i my jako rodzice. Co możemy zrobić, aby obdarzyć akceptacją i zrozumieniem? Wystarczy ciekawość. Zwykła ciekawość drugiej osoby, tego, co się w tej osobie zmienia, jej potrzeby, pragnienia, marzenia. To tworzy więź. Jedną z ważniejszych więzi, jakiej mamy okazję doświadczyć. Nie pozwólmy sobie być dzieckiem, które z własnych, czysto egoistycznych powódek zamyka własną czasoprzestrzeń na rodzica. Pozwólmy sobie na zwykłą ciekawość i zainteresowanie, które prowadzi do akceptacji i zrozumienia. Bądźmy jak Yu, nie jak Klaus, Emma i Karl.


piątek, 19 lipca 2019

Jak szukać psychoterapeuty?


Jak i gdzie szukać terapeuty?

Jakimi kryteriami się kierować przy poszukiwaniu terapeuty?


   Znaleźć terapeutę, to obecnie, w dobie Internetu żaden problem. Znaleźć profesjonalnego terapeutę, to już bardziej skomplikowana sprawa, tym bardziej, że na chwilę obecną w Polsce nie mamy ustawy o tym zawodzie. W praktyce oznacza to, że terapeutą może być każdy. Polskie Towarzystwa Psychologiczne i Psychiatryczne powoli formalizują wymogi zawodu terapeuty, dlatego każdy szanujący siebie, swoją pracę, a przede wszystkim swoich pacjentów terapeuta powoli realizuje te wymagania.
Z racji na fakt, że Internet jest nieskończony i można wygooglować wszystko, to przedstawię Wam parę istotnych rzeczy, na które warto zwrócić uwagę szukając dla siebie profesjonalisty.

  •   Po pierwsze czy osoba wykonująca zawód terapeuty ma ukończone szkolenie lub kurs psychoterapii AKREDYTOWANY przez Polskie Towarzystwa Psychologiczne i Psychiatryczne. Kurs taki trwa 4 – 5 lat i żeby go rozpocząć trzeba mieć wyższe wykształcenie. Wymogiem ukończenia kursu jest między innymi TERAPIA WŁASNA u certyfikowanego terapeuty, własne doświadczenia grupowe, staż kliniczny i superwizja. 
  • Druga ważna informacja dotyczy REGULARNEJ SUPERWIZJI pracy u certyfikowanego superwizora lista certyfikowanych superwizorów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego
  • Po trzecie ja zawsze uważam, że między terapeutą a pacjentem musi być odpowiednia więź. O relacji terapeutycznej pisałam tu
Pamiętajcie, że każdego specjalistę obowiązuje kodeks etyczny. Kodeks Etyczno Zawodowy PTPsychologicznego

Terapeutą w Polsce może być każdy ze względu na brak ustawy o zawodzie


   Każdy terapeuta pracuje w konkretnym nurcie, który może nam pasować bardziej lub mniej. Poza tym zwykle terapeuci specjalizują się w terapii konkretnych zaburzeń czy osób, np. prowadząc terapię dzieci i młodzieży, dorosłych, par, rodzin, lecząc zaburzenia odżywiania, lękowe, depresyjne itp. Warto sprawdzić czy terapeuta, do którego się wybieramy specjalizuje się w konkretnym kierunku.

  Z mojego doświadczenia (kiedy pytam nowe osoby w gabinecie) wynika, że ważna jest rekomendacja terapeuty przez specjalistę lub bliska osobę. Kiedy lekarz, który jest autorytetem poleci nam konkretnego terapeutę, to zwykle mu ufamy, kiedy siostra, przyjaciel, czy inna bliska nam osoba także nam kogoś zarekomenduje, to zwykle z tym specjalistą się skontaktujemy. Sprawdźcie wtedy informacje, o których wyżej napisałam, jeśli terapeuta takich nie zamieścił na swojej stronie, to po prostu na pierwszej, konsultacyjnej wizycie go o to spytajcie. Powodzenia!

Warto pytać, googlować i sprawdzać