niedziela, 10 listopada 2019

Dobry mówca, dobry słuchacz



„Umiejętność nawiązywania kontaktów z ludźmi jest takim samym towarem, jak kawa czy cukier. I za tę umiejętność zapłacę więcej, niż za każdą inną pod słońcem”
John Dawidson Rockefeller



Nawiązywanie kontaktów z ludźmi – zarówno towarzyskich, jak i służbowych, to dziś nie lada sztuka. Organizowane są bowiem rozmaite kursy i szkolenia z tej tematyki, które wciąż cieszą się ogromną popularnością. Któż bowiem nie potrzebuje zjednywać sobie ludzi, przemawiać skutecznie i słuchać z zainteresowaniem? My, ludzie, żyjemy z innymi, pomimo pragnącej przez wielu z nas niezależności, i tak żyjemy w „stadzie”. Kontakty międzyludzkie przewijają się we wszystkich obszarach działania, we wszystkich podejmowanych przez nas aktywnościach, dlatego zachęcam do zapoznania się i oczywiście stosowania kilku prostych reguł, a z korzyścią „odbiją” się one na relacjach z innymi.



1.      Słuchaj z uwagą tego, co mówi druga osoba. Okazuj szczere zainteresowanie. Czyli, kiedy z kimś rozmawiasz (i nawet kiedy pozornie nie jesteś zainteresowany), to staraj się przez ten czas uważnie słuchać. Unikniesz dzięki temu nieporozumień, zbędnych pytań, a zyskasz zrozumienie i zapewne dowiesz się czegoś nowego dla siebie. Nie wykorzystuj tego czasu na formułowanie własnej wypowiedzi, ale staraj się zrozumieć, co przeżywa druga osoba.

2.      „Mów za siebie” ;) zasada stara, jak świat – pozwól zrozumieć innym swój pogląd, daj im poznać, że to, co mówisz dotyczy Ciebie.

3.      Nie krytykuj i nie potępiaj. Oczywiście wiadomo, że konstruktywna krytyka jest jak najbardziej pożądana, ale tu mam na myśli bardziej osądzanie, potępianie rozmówcy za błąd, jaki popełnił. Staraj się zrozumieć dlaczego rozmówca robi to, co robi. Taka postawa rodzi tolerancję i sympatię. Zwracaj uwagę na błędy innych w sposób nie bezpośredni, zanim skrytykujesz, przyznaj się do własnych błędów, porażek.

4.      Doceniaj, kiedy na to zasługuje. Pochwalaj postępy. Niektórzy się przechwalają, wiadomo. To może być irytujące i odpychające. Jednak, kiedy uznasz, że rozmówca zasługuje na pochwałę, to śmiało zrób to. Docenianie budzi bowiem respekt i sympatię. Kiedy ktoś Ci zaimponuje, wyraź aprobatę. Kierowanie się zazdrością niesie negatywne skutki nie tylko w kontaktach, ale również w sferze osobistej. Docenianie natomiast może nawet korzystnie wpływać na własną motywację do działania.

5.      Zwracaj się personalnie – używaj imienia, ksywki w rozmowach prywatnych, formy „Panie X (imię)” w rozmowach formalnych. To ociepla stosunki.

6.      Potraktuj rozmówcę jako kogoś ważnego. To w końcu Twój cenny czas, jeśli już z kimś rozmawiasz, to wynieś z tej rozmowy coś cennego dla siebie.

7.      Unikaj wydawania rozkazów, stosuj raczej prośby lub pytania zachęcające do refleksji.

8.      Dziękuj bezpośrednio i szczerze. I z uśmiechem oczywiście J

9.      Bądź asertywny – jeśli czujesz, że ktoś przekracza Twoje granice, zadbaj o siebie. (o tym następnym razem)


A Wy macie jakiś zasady, które świadomie bądź nieświadomie stosujecie, a które śmiało można by podpiąć w temacie?        

sobota, 26 października 2019

Chwilo trwaj!



O tym, jak ważna jest choć chwila w ciągu dnia dla siebie można by pisać księgi, a już w szczególności w epoce medytacji i mindfullness Co nam daje? Relaks, dystans od bieżących spraw, wytchnienie, czasem napędza do działania, czasem pozwala odpłynąć. Dla każdego ta idealna chwila oznacza coś innego – jak bardzo jesteśmy różnorodni, tak indywidualnie dobranej chwili potrzebujemy. Stałe są: czas, przestrzeń, swoboda i preferencje. Czas – w zależności od potrzeby odpoczynku – może sięgać od kilku minut do kilku godzin ;) Przestrzeń – z dala od ludzi, samotnie, na łonie natury, a może w towarzystwie czy tłumie. Swoboda – mamy być sobą, czuć się swobodnie. Preferencje – to ma być coś, co lubimy, co sprawia przyjemność.
Jak już wspominałam – jak wielu ludzi, tak wiele potrzeb. Dla jednych TĄ chwilą będzie wyjazd, dla innych posiłek poza domem, może seans w kinie, a może jogging. Cokolwiek to jest, nie każdy ma możliwość pozwolić sobie na taką formę relaksu wtedy, kiedy potrzebuje. Dlatego tym bardziej zachęcam do kilkuminutowej chwili koncentracji na tu i teraz (mindfullness). Na tym, co się dzieje z ciałem, myślami i uczuciami. Na koncentracji na oddechu, na zmysłach i wszystkiego, co pochodzi z otoczenia. Wskazówki? Siadamy wygodnie, rozluźniamy się i swobodnie oddychamy. Wsłuchujemy się we wszystko to, co się aktualnie dzieje – od oddechu, przez wszystkie dźwięki z otoczenia – może tykanie zegara, może rozmowy innych itp. Koncentrujemy się na tym, co widzimy, na otaczającym zapachu, na odczuciach ciepła/zimna itd. Po kilku minutach – GWARANTUJĘ jest LEPIEJ. Po kilku razach jest o wiele LEPIEJ ;)




piątek, 11 października 2019

Hanami Kwiat Wiśni




Film, który zagrał główną rolę w jednym z moich ostatnich wieczorów. Film, obok którego nie mogę przejść obojętnie. Film, który porusza, wzrusza i wprawia w rzadko przeze mnie odczuwany stan smutku pomieszanego ze szczęściem. Obejrzałam dwa razy. Pierwszy z ciekawości, drugi pod kątem relacji. To, co najszczególniej zwróciło moją uwagę, to nieobecna bliskość i brak akceptacji w relacjach między bohaterami. Poruszyły mnie sceny, w których mąż w stroju zmarłej żony pokazuje jej świat, o którym marzyła i jej niezrealizowane pasje. Tych dwoje łączyła wyjątkowa bliskość i ogromną więź i pewnie ze względu na nią mężczyzna czuje tak przeraźliwy ból po stracie żony. Mocno poruszył mnie wątek odrzucenia, jakiego bohater doznaje od trójki swoich dzieci. Jest kimś, kto zdecydowanie przeszkadza i komplikuje ich codzienność, kto nie wpisuje się w ich styl życia i kto w rezultacie jest nieakceptowany. Najbliższe osoby – dzieci, którym stary ojciec przeszkadza i który staje się problemem. Nie ma w ich życiu miejsca, przestrzeni ani czasu na wspólne przeżywanie i przebywanie, na poznanie i zrozumienie. Jest za to złość, ośmieszenie i odrzucenie. Obok dzieci pojawia się postać młodej, przypadkowo poznanej dziewczyny, która obdarza bohatera swoim zainteresowaniem, poświęca mu czas i uwagę i tym samym daje to, czego on potrzebuje – akceptację i zrozumienie. Akceptację tego, że jest i jaki jest.



Film skłania do wielu refleksji. Myślę, że z racji na naszą różnorodność, każdego poruszy inna kwestia. Dla mnie, z zawodowej perspektywy ważny jest wątek relacji pomiędzy rodzicami a dziećmi. Większość jest trudna, z różnych przyczyn, przepracowywana przez wiele sesji. Jednakże jest to jedna z najważniejszych relacji, jaką tworzymy. My jako dzieci i my jako rodzice. Co możemy zrobić, aby obdarzyć akceptacją i zrozumieniem? Wystarczy ciekawość. Zwykła ciekawość drugiej osoby, tego, co się w tej osobie zmienia, jej potrzeby, pragnienia, marzenia. To tworzy więź. Jedną z ważniejszych więzi, jakiej mamy okazję doświadczyć. Nie pozwólmy sobie być dzieckiem, które z własnych, czysto egoistycznych powódek zamyka własną czasoprzestrzeń na rodzica. Pozwólmy sobie na zwykłą ciekawość i zainteresowanie, które prowadzi do akceptacji i zrozumienia. Bądźmy jak Yu, nie jak Klaus, Emma i Karl.


piątek, 19 lipca 2019

Jak szukać psychoterapeuty?


Jak i gdzie szukać terapeuty?

Jakimi kryteriami się kierować przy poszukiwaniu terapeuty?


   Znaleźć terapeutę, to obecnie, w dobie Internetu żaden problem. Znaleźć profesjonalnego terapeutę, to już bardziej skomplikowana sprawa, tym bardziej, że na chwilę obecną w Polsce nie mamy ustawy o tym zawodzie. W praktyce oznacza to, że terapeutą może być każdy. Polskie Towarzystwa Psychologiczne i Psychiatryczne powoli formalizują wymogi zawodu terapeuty, dlatego każdy szanujący siebie, swoją pracę, a przede wszystkim swoich pacjentów terapeuta powoli realizuje te wymagania.
Z racji na fakt, że Internet jest nieskończony i można wygooglować wszystko, to przedstawię Wam parę istotnych rzeczy, na które warto zwrócić uwagę szukając dla siebie profesjonalisty.

  •   Po pierwsze czy osoba wykonująca zawód terapeuty ma ukończone szkolenie lub kurs psychoterapii AKREDYTOWANY przez Polskie Towarzystwa Psychologiczne i Psychiatryczne. Kurs taki trwa 4 – 5 lat i żeby go rozpocząć trzeba mieć wyższe wykształcenie. Wymogiem ukończenia kursu jest między innymi TERAPIA WŁASNA u certyfikowanego terapeuty, własne doświadczenia grupowe, staż kliniczny i superwizja. 
  • Druga ważna informacja dotyczy REGULARNEJ SUPERWIZJI pracy u certyfikowanego superwizora lista certyfikowanych superwizorów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego
  • Po trzecie ja zawsze uważam, że między terapeutą a pacjentem musi być odpowiednia więź. O relacji terapeutycznej pisałam tu
Pamiętajcie, że każdego specjalistę obowiązuje kodeks etyczny. Kodeks Etyczno Zawodowy PTPsychologicznego

Terapeutą w Polsce może być każdy ze względu na brak ustawy o zawodzie


   Każdy terapeuta pracuje w konkretnym nurcie, który może nam pasować bardziej lub mniej. Poza tym zwykle terapeuci specjalizują się w terapii konkretnych zaburzeń czy osób, np. prowadząc terapię dzieci i młodzieży, dorosłych, par, rodzin, lecząc zaburzenia odżywiania, lękowe, depresyjne itp. Warto sprawdzić czy terapeuta, do którego się wybieramy specjalizuje się w konkretnym kierunku.

  Z mojego doświadczenia (kiedy pytam nowe osoby w gabinecie) wynika, że ważna jest rekomendacja terapeuty przez specjalistę lub bliska osobę. Kiedy lekarz, który jest autorytetem poleci nam konkretnego terapeutę, to zwykle mu ufamy, kiedy siostra, przyjaciel, czy inna bliska nam osoba także nam kogoś zarekomenduje, to zwykle z tym specjalistą się skontaktujemy. Sprawdźcie wtedy informacje, o których wyżej napisałam, jeśli terapeuta takich nie zamieścił na swojej stronie, to po prostu na pierwszej, konsultacyjnej wizycie go o to spytajcie. Powodzenia!

Warto pytać, googlować i sprawdzać


środa, 10 lipca 2019


Nie chcę dzielić się koparką!😖


Aktualna pora roku sprzyja zabawom i spotkaniom na placach zabaw. I cóż, miejsce i okoliczności sprzyjają niestety również konfliktom o MOJĄ zabawkę, a szczególnie już dwu i trzylatkom ;) Tak, tak, skąd my to znamy. Jest ciepło, ptaszki śpiewają, pociecha bawi się w piasku w najlepsze, a my… ah możemy rozkoszować się gorącymi promieniami słońca, albo odpocząć w przyjemnym cieniu i pomarzyć, albo pomyśleć o niebieskich migdałkach. Wróć… jest ciepło, przyjemnie, słonecznie i nagle wrzask, pisk, krzyk i płacz. Mamaaaaaa, a chłopiec mi zabrał koparkę!!! Brajan, oddaj chłopcu zabawkę i to natychmiast, masz swoją. O nie, należy dzielić się zabawkami, my tylko ją sobie obejrzymy, pobawimy się i za chwilę Ci oddamy. Coooo? Za jaką chwilę?? Przecież chwila to wieczność! Mamooooo…
Czy naprawdę moje dziecko powinno dzielić się swoją, ulubioną, najwspanialszą i najcudowniejszą koparką z najfajniejszą łyżką do kopania i to w najpiękniejszym żółtym kolorze? Mamooo…
Scena z przymrużeniem oka, ale pytanie ważne, a odpowiedź wcale nie jednoznaczna i łatwa. Z jednej strony mamy świadomość, jako rodzic, żeby uczyć dziecko dzielenia się z innymi, bo wiadomo, to wpływa korzystnie na rozwój społeczny i empatię. Z drugiej strony jednak każde dziecko ma prawo do decydowania o swojej własności i jeśli chce się bawić samo, tak SAMO, nie razem z kolegą i nie „oddając” do zabawy koledze, to ma do tego święte prawo. I to, moi Drodzy kształtuje u dziecka decyzyjność, asertywność i wynika z potrzeby własności i autonomii.
Jeśli chcemy nauczyć dziecko wartości dzielenia się z innymi, to na pewno nie w sytuacji, kiedy bawi się naprawdę ulubionym autkiem, lalką itp. Raczej sugerowałabym (oczywiście dostosowane do wieku) sytuacje, kiedy może np. przekazać zabawki i ubrania, z których już wyrosło innemu, znajomemu dziecku, kiedy może nakarmić samotnego kotka z okolicy, kiedy może poczęstować inne dzieci jakimiś smakołykami, można zaangażować się w lokalną zbiórkę, akcję charytatywną itp. Dla młodszych proponuję zabawy z odgrywaniem ról, kiedy to np. figurki dzielą się między sobą i jaką to sprawia im radość. Polecam także rozmowy nawiązujące do sytuacji np. „widzisz, jaka Zosia była szczęśliwa, kiedy poczęstowałaś ją truskawkami?” „Zobacz, jak Grzesiowi smutno, że zabrałeś mu autko”. Dzieci uczą się wartości dzielenia, kiedy robią to z serca i z chęci, a nie wtedy kiedy muszą oddać komuś coś, bo tak wypada. Pamiętajmy też, że dzieci uczą się od nas, modelują nasze zachowania, bo my, rodzice jesteśmy autorytetami we wszystkich dziedzinach i nasze zachowania są dla nich wzorcowe. Dlatego to, jak my dzielimy się z innymi, albo jak asertywnie odmawiamy uczy ich przyjmowania postawy.
Pamiętajmy o szczególnym okresie dwóch, trzech lat, kiedy dziecku jest trudno zrozumieć, że ma podzielić się czymś swoim. To wynika z naturalnego, prawidłowego rozwoju.
To z psychologicznego punktu widzenia, natomiast z macierzyńskiego, ja zwykle mówię synowi, że jeśli chce, to może pobawić się razem z innymi dziećmi swoimi zabawkami, może komuś je pokazać, albo może powiedzieć, że chce się bawić sam. To, jaką decyzję podejmie zależy od niego i każda jest słuszna. Ważne, aby odbyło to się w zgodzie z jego potrzebami i bez agresji. Myślę, że taka postawa uczy go decyzyjności, a obserwacja reakcji innych uczy empatii i jest materiałem do rozmowy o uczuciach w domu.



czwartek, 4 lipca 2019

Terapeuta to nie przyjaciel



Ostatnio zobaczyłam fotografię, z której uśmiechały się do mnie dwie radosne twarze. Z początku nie rozpoznałam żadnej z nich, ale przyglądałam się przez chwilę próbując rozpoznać na zdjęciu znajomego. Z niedowierzaniem rozpoznałam na nim dwóch moich podopiecznych, których ostatni raz widziałam 3 lata temu. Poruszył mnie ten widok, uśmiechnęłam się i przysłowiowa łezka w oku się zakręciła. Sentyment. Radość. Wzruszenie. 3 lata. Z fotografii uśmiechały się do mnie dwie szczęśliwe, u progu dorosłości już osoby.
Specyficzna jest relacja między terapeutą a pacjentem. Terapeuta konsultuje pacjenta, diagnozuje, nawiązuje przymierze, podtrzymuje je, a w końcu żegna się z nim. Pacjent po skutecznej terapii odchodzi. Dla terapeuty to nie zwyczajne „do widzenia”, to poczucie straty, które przez jakiś czas jeszcze przeżywa.
Już Freud uważał, że pacjenci muszą nawiązać z terapeutą nić porozumienia, aby wykorzystywać znaczenie interpretacji (Gabbard, 2005). Tak zwany sojusz terapeutyczny warunkuje konstruktywną współpracę. Pacjent uważa terapeutę za osobę, która ma dobre intencje i mu pomoże. Badania m. in. Frieswyk’a (1986) potwierdziły wpływ relacji na przebieg i skuteczność terapii.
W relacji terapeuta – pacjent pojawiają się różnorodne uczucia, przeniesienie pacjenta, czy przeciwprzeniesienie terapeuty. Przepływają informacje, rezonują emocje. Na pewnym etapie pojawia się złość na psychoterapeutę, na innym etapie jest on idealizowany. Naprawdę dużo się dzieje. Na szczęście pacjent ma terapeutę, a ten superwizora.
Dlatego ta specyficzna relacja jest ogromnie ważna, w pewnym sensie przywiązujemy się do siebie i to wpływa na efekt końcowy. Ważne, aby sobie uświadomić, czy terapeuta to odpowiednia osoba. Zachęcam, aby wszystkie wątpliwości na bieżąco omawiać. Dbajmy o nasze zdrowie, o nasz proces zdrowienia i wybierajmy mądrze. Ja swoich pacjentów zachęcam, aby po dwóch, trzech sesjach podjęli decyzję czy jestem dla nich odpowiednią osobą i czy chcą kontynuować terapię ze mną i zachęcam także i Was, abyście mieli odwagę podjąć słuszną decyzję pamiętając o swoim zdrowiu.



poniedziałek, 17 czerwca 2019


Cyganka prawdę Ci powie…



Horoskopy, opisy osobowości, wróżby, czytane w większości dla zabawy potrafią wywołać chwilę zastanowienia. Są wśród nas  osoby, które głęboko wierzą w przygotowany specjalnie dla nich opis charakteru i w słowa wróżek odnoszące się do przyszłości, jak również Ci, których takie treści bawią. Jeśli bawią, to czasem zasiewają nutkę zwątpienia nawet najtwardziej stąpającym po ziemi.
Dzieje się tak z prostej przyczyny, wszystkie wróżby, horoskopy i tym podobne opisy oparte są na tak zwanym „zimnym odczycie”. Jest to technika stosowana przez wróżbiarzy i medium do sprawiania wrażenia, że wie o danej osobie więcej na podstawie swoich tajemniczych zdolności. Zimny odczyt dotyczy uniwersalnych pragnień i potrzeb ludzi z danego kręgu kulturowego. Może kogoś rozczaruję, ale wiedza i umiejętności wróżek nie wynikają z ich nadzwyczajnych mocy, ale z praktyki wyciągania wniosków, obserwacji mowy ciała, reakcji na uniwersalne słowa zimnego odczytu. Podstawowa umiejętność zimnego odczytu polega na tym, że odbiorca odnajduje w słowach wróżby to, co mu odpowiada. Są to tak uniwersalne stwierdzenia, które pasują do każdego.

W polskiej literaturze nie znajdziemy zbyt dużo informacji na temat zimnego odczytu, raczej w zagranicznej, a już szczególnie amerykańskiej, gdzie jest duże zapotrzebowanie na tego typu tematy. W Polsce wróżki to w większości emerytowane panie pragnące dorobić i nie są wystarczająco zainteresowane rozwojem osobistym ;)

W sieci można znaleźć informacje na temat przeprowadzonego w 1948 roku eksperymentu Forera. Badacz dał uczestnikom do wypełnienia test osobowości, a potem przekazał opis każdego z badanych opracowanego na podstawie wyników testu. Studenci ocenili trafność na 4,26 (5 to najwyższa ocena). Oczywiście nikt nie analizował testu osobowości, a każdy z badaczy dostał dokładnie ten sam opis osobowości oparty na tak zwanym zimnym odczycie.
Derren Brown, autor „Sztuczek umysłu” opisuje podobny eksperyment, który przeprowadził na studentach demaskując w efekcie parapsychologiczne analizy. Udowodnił tym samym, że nie istnieje żadna dopasowana charakterystyka osobowości na podstawie daty urodzenia, numerologii, znaku zodiaku czy czegokolwiek innego. Nie istnieje również żaden z tajemniczych sposobów przepowiadania przyszłości, ponieważ wróżbici mówią to, co zainteresowany chce usłyszeć, co da mu nadzieję. Ne istnieje również żadne medium rozmawiające z duchami.
Zastanówmy się nad oczekiwaniami osoby, która odwiedza wróżbitę. Często to ktoś szukający rozwiązań trudnych dla niego sytuacji. Racjonalne metody rozwiązania zawiodły, więc szuka magicznych. Spotyka osobę otwartą, ciepłą, miłą i zainteresowaną pomocą. Oferuje możliwość zastosowania magicznych sposobów. Oczywiście twierdzi, że dokładnych informacji nie jest w stanie uzyskać i przekazuje tylko to, co uzyskuje z przepływającej przez niego energii. Oczekuje potwierdzenia i uściślenia informacji od zainteresowanego.

Warto wspomnieć jeszcze o gorącym odczycie. Polega na zdobyciu informacji na wcześniejszym etapie i potem wykorzystaniu ich w celu zrobienia wrażenia. Załóżmy, że zgłasza się do wróżbity osoba, która przedstawia się w telefonicznym kontakcie. Wróżbita zatem może klienta wygooglować, sprawdzić na fb czy insta i dzięki temu „zabłysnąć” takimi informacjami na pierwszym spotkaniu.

Spotkałam kiedyś Romkę, która przepowiedziała mi łysego męża… Hmm, myślę, że każdy z nas wraz z wiekiem straci znaczną część swojego „upierzenia” ;) .